• Wpisów: 89
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin: 73 268 / 2485 dni
 
thebesttime
 

#Nesta
-"Jeśli mam tak żyć to już wolę umrzeć" -każde zdanie Harrego pełne było rozpaczy i bólu.Chcieliśmy tak bardzo tu zostać.Nie wracać i nasze marzenia się spełniały.Żałowaliśmy wszyscy ,że na gorsze.
-"Oni będą żyć rozumiecie ?"-ciągle podnoszenie na duchu nic nie dawało.Czułam pustkę.Wielką pustkę.
Traciłam przyjaciół ,którzy byli dla mnie jak rodzina.
Po pewnym czasie przestaliśmy z sobą nawet rozmawiać.
Po dwóch dniach brakowało nam chęci na zwykłe "Cześć".
Nie wyobrażałam sobie ,że mogą się nie obudzić.
-Harry musisz wybrać...-usłyszałam głos Simon'a.
Stałam przerażona.Nie chciałam tego usłyszeć ale to zdanie wzbudziło we mnie totalny paraliż.
Odpowiedziała mu cisza.
-Harry zrozum...Ja też tego nie chce.Takie jest życie nie można mieć wszystkiego.-osunęłam się na podłogę opierając plecami o zimną ścianę.
Poczułam jak rozrywa mnie gorąco.Wszystko we mnie wrzało.
To koszmar, to nie może dziać się naprawdę.Nie ma prawa.Never.
Simon westchnął.
-Wiem ,że oboje są dla Ciebie ważni...-przerwał mu Harry.
-Właśnie ,że nic nie wiesz !-wybuchnął.Pierwszy raz widziałam jak tak żałośnie krzyczał.Łamał mu się głos.Wiedziałam ,że na pewno lecą łzy.
-Ja ich kocham...-Głos znów mu się załamał.-Nie chcę ,to nie sprawied liwe.
Simon poderwał się z kanapy.
Wstałam odchodząc dalej.
-Claudia dopiero co zaczyna karierę a Louis...-rzucił Mentor.
Wyobraziłam sobie wzrok Hazzy.
-Wyjdź !-powiedział ostrym tonem.
Zaparło mi dech.Simon chciał wybierać.
-Harry tak będzie lepiej...-zaczął.
-Wynoś się z mojego pokoju !-wrzasnął Harry ponownie.-Jak możesz...Chodzi Ci tylko o pieniądze.
-Harry myśl racjonalnie.
-Nie będę decydować o życiu żadnego człowieka nigdy.Nie masz prawa mnie do tego zmusić.-Pociekły mi łzy.
Serce przebił sztylet...
Wbiegłam do pokoju trzaskając drzwiami.
Na moim łóżku siedział Bill.
Otarłam łzy patrząc uważnie na niego.
Patrzył na mnie smutnym wzrokiem pełnym cholernego cierpienia.Przecież nigdy nas nie lubił...Co on tu w ogóle robił ?
-Muszę Ci coś powiedzieć...-zaczął łamiącym się głosem.
Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
Usiadłam obok niego obejmując go ramieniem.
Uśmiechnął się do mnie smutno zaczynając płakać.
Płakałam razem z nim.
-Bo to przeze mnie...-zaczął.Zatkało mnie...
-To nie miało być tak...Miała zginąć ona...ale...-spojrzałam na niego z przerażeniem.
-Proszę nie krzycz.-powiedział załamany.
Westchnęłam ciężko ocierając potoki łez.
-Nigdy bym tego nie zrobił...Nigdy.Ale Caroline...-przerwałam mu.
-Caroline ?-powtórzyłam znienawidzone przez nas wszystkich imię.
Skinął głową na potwierdzenie moich słów.
-Carolina mnie szantażowała.Powiedziała ,że zniszczy moje małżeństwo...Ona miała zdjęcia.-przytuliłam go do siebie.
-Ja przepraszam ,nie chciałem...-zaczął.
Płakałam dalej jak jakaś głupia.To on zorganizował to a ja go pocieszałam.Tak naprawdę to nie był winny...
-Zostało mi 3 dni życia.-rzekł w końcu.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Mam białaczkę.-dodał.
Nigdy nie zastanawiałam się dlaczego nie ma włosów.Myślałam ,że po prostu ściął się na łyso.
-Mam nadzieję ,że oddając jej płuco naprawie wszystkie krzywdy.-Wtedy zobaczyłam ,że w drzwiach stoi Harry.
-To ty...-powiedział patrząc się na Bill'a mściwym wzrokiem.
Mężczyzna podskoczył ze strachu.
-Tak.-powiedział.-To wszystko przeze mnie...-spuścił wzrok na podłogę.
-Zabiję Cię...-rzekł Hazza ruszając w naszym kierunku.Jego oczy ciskały promienie.
Bałam się ,byłam przerażona...
-Nie będziesz musiał.-Powiedział łamiącym się głosem Bill.-Nie długo umrę.
Harry się zatrzymał przyglądając się mężczyźnie.
-Co ?-zapytał innym głosem.
-Umrę...-powiedział Bill.-Wybaczysz mi ?-zapytał Harrego patrząc się na niego nieśmiało.
Harry usiadł.
-Ona będzie żyć ?-zapytał Harry.
Uśmiechnęłam się przez łzy.
-Tak ,oddam jej swoje płuco.-Harold spojrzał na Billa inaczej.Podszedł do niego mocno go przytulając.
-Boże...Dziękuję.-zaczął.Mężczyzna się rozpłakał.
-Przykro mi...Dobrze ,że chociaż się do czegoś przydam.
Zrobiło mi się smutno.Życie ,które się kończy za życie któro dopiero rozkwita to sprawiedliwy wyrok.
-Przepraszam...-wyszeptał Bill wychodząc z pokoju.
Harry spojrzał na mnie zbawiennym wzrokiem,
-Oboje przeżyją...-wypowiedział wyraźnie wesoły.-Będą z nami z powrotem.
_____________________________________________________

Od razu was przepraszam ,że rozdział jest opisany z perspektywy tylko jednej osoby i jest krótki...
Mam jednak nadzieję ,że wam się naprawdę spodoba bo pisząc go starałam się naprawdę wczuć.
Kocham Was i czekam na komentarze.
Chcę zobaczyć ile was tutaj jest więc jeśli wejdziecie to dodajcie komentarz.Proszę : )
Kocham Was Bardzo x

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego