• Wpisów: 89
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin: 71 604 / 2419 dni
 
thebesttime
 

Kristen.

Obudziły mnie promyki Słońca wyglądające niewinnie przez rolety. Uśmiechnęłam się widząc jak piękny zapowiada się dzień przy tym leniwie się wyciągając i siadając z uśmiechem na brzegu łóżka.
W rękę natychmiast chwyciłam telefon ze zdziwieniem przyglądając się liczbie wiadomości tekstowych ,które znajdowały się w mojej skrzynce : *32*
-Wow...-rzekłam przeglądając kolejne z nich.
Były od Dixie ,Naomi ,Clio oraz Nicole i te najważniejsze dwie- od Niall'a.
Dziewczyny postanowiłam zignorować po kolei kasują kolejne esemesy. Ku mojemu zdziwieniu to zajęcie poprawiało mi humor. Nagle przypomniały sobie o moim istnieniu gdy poprzedniego wieczoru ujrzały mnie z jednym z przystojniaków z One Direction.
Niall w swych słodkich wiadomościach pisał o tym jak tęskni i czy już wstałam. Bądź co bądź było w pół do 12.W drugim esemesie pytał mnie czy miałabym ochotę gdzieś wyjść.
Oczywiście z bananem na twarzy zaczęłam odpisywać na jego wiadomości umawiając się na 5 p.m.
Szybko ogarnęłam się krytycznym wzrokiem i zaczęłam się ubierać.Wzięłam szynki prysznic i w biegu zarzucając torbę na ramie zbiegłam na dół jedną ręką upychając do torby potrzebne według mnie rzeczy a drugą jedząc śniadanie.
Równo za kwadrans miałam spotkać się z moją kumpelą z lat szkolnych- Jase z Little Mix. Właściwie to poznałyśmy się na urodzinach mojej kuzynki ale to już inna sprawa.
W domu na lodówce zastałam tylko kartkę od Mum z przeprosinami za to ,że jej nie zastałam i propozycją abyśmy wyszły gdy wróci na kolację. Uznałam to za dobry pomysł ponieważ w czasie ostatnich trzech miesięcy na żywo nie zamieniłyśmy ani jednego słowa.
Pędem skoczyłam do Strasburg'a po latte i wbiegłam prawie pod koła taxi. Niall byłby cholernie zły. Moje postępki kierowca skomentował jedynie grożeniem pięścią i wiązką przekleństw więc stwierdziłam ,że nie jest tak źle. Wreszcie po długiej i wyczerpującej podróży przez miasto dotarłam do Centrum Handlowego ,w którym miałyśmy się spotkać.
Szybko odgarnęłam włosy z twarzy poprawiając przy tym ubrania i jedną ręką wyrzucając opakowanie pojemnika po pustej kawie do śmieci.
Skręciłam pędem w prawo a następnie w lewo zyskując uwagę klientów.Przerażona wpadłam do McDonald'a szukając wzrokiem Jase. Nie było się w stanie jej nie zauważyć. Odróżniała się od większości ludzi tutaj przybyłych.Siedziała przy oknie uśmiechając się zniewalająco.Nie zastanawiając się długo pędem dopadłam stolika opadając z ulgą na krzesło.
-To straszne...-powiedziałam przyglądając się tłumowi gapiów stojącym pod drzwiami.
Jass się uśmiechnęła przesyłając mi buziaka w powietrzu po czym wróciła do picia swojego Shake. Uśmiechnęłam się zdejmując z siebie niebieski sweterek.
-Z czasem się przyzwyczaisz.-powiedziała uśmiechając się szeroko.
-Nie rozumiem dlaczego budzę taki zachwyt.-odparłam niemal prychając.
Przyjrzała mi się uważnie uśmiechając się z lekką kpiną.
-Jak to dlaczego ?-zapytała z wyraźną kpiną.
-Jesteś dziewczyną 1/5. 1/5 1D.-odparła podnosząc rękę w górę.
Zdziwiło mnie to bardzo.
-Przecież to McDonald's.-szepnęłam do niej cicho.
-Shh...-uciszyła mnie.
Chwile potem podbiegł do Nas przystoiny sprzedawca grzecznie pytając w czym może służyć.
-Shake na wynos ?-zapytała mnie Jase zdając się do nie zauważać.
-Yhym.-odparłam twierdząco.
-Okey...Więc poprosimy dwa Shake : truskawkowy i ...
-Czekoladowy.-rzekłyśmy razem po chwili wybuchając śmiechem. Chłopak pochłaniał ją wzrokiem.
-To wszystko ? -zapytał
Jass pokręciła przecząco głową kusicielsko szepcząc :- Podejdź bliżej.
Chłopak szczęśliwy na maxa spełnił jej prośbę. Ona lekko cmoknęła go w policzek.Otworzył oniemiały oczy i szybko pobiegł na zaplecze.
Roześmiałam się.
-No co ?-zapytała udając obrazę.-Musiałam.-rzekła ze śmiechem.
Chwilę później dostałyśmy swoje Shake ale tym razem obsłużył nas jakiś starszy zgburowaty mężczyzna.Tamte ciacho pewnie po cmoku Jass dochodziło jeszcze do siebie.
-Patrz i się ucz !-rzekła podnosząc do góry rachunek.
Patrzyłam na nią z jeszcze większym zdziwieniem chociaż i tak wątpiłam ,że coś dzisiaj i tak może mnie zdziwić.
Mrugnęła do mnie swoim kocim okiem i podniosła rękę do góry tym razem tkwił w niej rachunek.
Nim się obejrzałam kilku facetów rzuciło  się ku naszemu stolikowi (prosząc) niemal błagając o możliwość zapłaty rachunku.Zaparło mi dech w piersiach.
Gdy wychodziłyśmy kilku facetów obejrzało się na nas tęsknym wzrokiem.
-Jase.Wykończysz mnie.
____________________________________________

Dla wszystkich moich wspaniałych czytelników !!!
Jutro Next :** <3 Piszcie w komach co sądzicie.
Kocham Was ! Cla xX <3

I piosenka na dziś : - Nawiązanie do rozdziału :  


#!

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego