• Wpisów: 89
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin: 67 618 / 2241 dni
 
thebesttime
 
Cla xd.

Media pisały na mój temat wiele rzeczy. Trochę miłych nawet ciągnących na moją stronę a z drugiej strony też i wścibskich i doprowadzających mnie do łez. Pamiętam jak jeszcze miesiąc temu widząc jego twarz w tv albo czytając go imię w gazecie wybuchałam płaczem ,którego naprawdę trudno było mi zatamować. Smutek rozlewał się po całym ciele i pozostawał tam bardzo długo. Gdy się już pozbierałam i wydawałoby się ,że wszystko jest okey widok jego roześmianej twarzy ponownie rozdzierał moje serce.
Teraz wzmianki o mnie czytałam z szerokim uśmiechem. Stojąc na lotnisku w zachodniej części Londynu popijałam kawę z Strasburg'a czekając na moją niespodziankę.
-Spodoba Ci się zobaczysz !-zapewniała mnie Cheryl przez telefon.
-Mam taką nadzieję.-dodała po chwili.
-Przestań.-odparłam jej stanowczo.-Ufam Ci.Wiem ,że to co wymyślisz na pewno mnie ucieszy.
Niemal czułam jak się uśmiecha.
-To Do zobaczenia. Bardzo tęsknimy.
Uśmiechnęłam się rozłączając się szybko.
Teraz stojąc tu miałam pewne wątpliwości. Nie powiedziała mi kto jest tą niespodzianką. Mógł być to każdy od Harrego poczynając.
Przygryzłam wargi próbując wybić sobie to z głowy oparłam się o granatową walizkę ,którą dopiero co dostałam z odprawy.
-Claudia ,wyjaśnisz nam...-tylko tyle do mnie dotarło z pytań dziennikarzy.
Nie miałam chęci odpowiadać im na żadne żenujące pytania z mojego prywatnego życia.
Nagle podszedł do mnie jakiś mężczyzna ,który lekko mnie obejmując pociągnął za sobą z dala od fotoreporterów.
-Dziękuję.-odparłam cicho ze łzami w oczach spoglądając na mojego wybawcę.
Ciemno-niebieski płaszcz ,jeans'owe rurki ,Nike z limitowanej edycji ,szaro-czarny szal oplatający jego szyję i ta wymodelowana sylwetka.
Po dokładnym ocenianiu wyglądu spojrzałam mu prosto w twarz.
-Nie płacz ! Nie warto !-powiedział do mnie z uśmiechem ocierając spadające na podłogę łzy.
-Dave... co ty tu... ?-zapytałam zaskoczona.
Uśmiechnął się do mnie przytulając mnie do siebie.
Owionął mnie cudowny zapach jego perfum. Kilka kropel piżma i jakieś tajemnicze połączenie ,które znakomicie do niego pasowało.
Przytulał mnie chłopak ,który był inspiracją ,moim ideałem...
-No cześć ,Cla.-powiedział odgarniając ze swojej twarzy grzywkę.
Wpatrywałam się w niego jak w obrazek co chyba zauważył bo zaczął ze śmiechem machać mi ręką przed oczyma.
-Niemożliwe...-powiedziałam osuwając się lekko na podłogę.
Zobaczyłam przerażenie w jego pięknych czekoladowych oczach.
-Claudia !-krzyknął zaniepokojony.
-Nic mi nie jest.-odparłam ze śmiechem.-Po prostu ciągle nie mogę w to uwierzyć.
Zmienił wyraz już na bardziej spokojny ale dalej wyglądał jakby miał jakieś wątpliwości.
-Niespodzianka to niespodzianka.-powiedział podając mi dłoń.
-To lepsze niż niespodzianka. To spełnione marzenie.
Podniósł mnie z ziemi łapiąc za walizkę.
-Chodź idziemy do limuzyny.-powiedział ze spokojem.- Cieszę się ,że mogę być czyimś marzeniem.-odparł patrząc mi prosto w oczy.
Moje serce zaczęło bić mocniej.
Uśmiechnął się do mnie biorąc mnie pod rękę.
-A paparazzi ?-zapytałam trochę zaniepokojona.
-Masz coś do stracenia ?-zapytał retorycznie.
Mimo to pokręciłam przecząco głową szybko wsiadając do auta.
_______________________________________________

Zasnęłam na niego kolanach. On objął mnie patrząc przed siebie. Uśmiechnął się lekko widząc ,że się obudziłam.
-Gdzie jesteśmy ?-zapytałam zaspanym głosem.
-W limuzynie. Już niedługo będziemy na miejscu.
-Aham...-odparłam tylko w odpowiedzi znów odlatując w krainę snów i marzeń sennych.
Tym razem obudziłam się na wielkim łóżku. Z zaciekawieniem zaczęłam przyglądać się dookoła.
Wyglądało na to ,że jestem w hotelu. I to jakim hotelu. Jednym z najbardziej luksusowych w Londynie.
Podeszłam do wielkiego okna rozsuwając zasłony.
-Big Ben.-powiedziałam oczarowana widokiem z za okna.
-Piękny ,prawda ?- przestraszyłam się.
-Przepraszam... nie chciałem Cię wystraszyć.-powiedział Dave siadając na fotelu obok okna.
-Nic nie szkodzi.-powiedziałam z uśmiechem.
-Too... co dziś robimy ?-zapytałam naprawdę szczęśliwa co nie zdarzało mi się ostatnio zbyt często.
Jakby w odpowiedzi za oknem zaczął padać deszcz.
Dave uśmiechnął się smutno.
-Dzień zwierzeń ? -zapytał mnie z szerokim uśmiechem.
Roześmiałam się gdy zrobił głupią minę.
-Czemu ,nie ?

-Pamiętam jak pierwszy raz do Ciebie napisałam.-powiedziałam z szerokim uśmiechem.
Siedziałam z Dave'm na łóżku. Dla niewtajemniczonych mogliśmy wyglądać jak para ale tak naprawdę zaczynaliśmy się dopiero przyjaźnić.
-Też to pamiętam.-odpowiedział uśmiechając się jeszcze szerzej niż ja.
-Kłamiesz...-powiedziałam mrużąc oczy i mierząc go swoim wzrokiem.
-Niee prawda.-odpowiedział jak obrażone dziecko.-To było 21 / 08 /2012 roku na twitter'ze.
Szczerze ? To mnie momentalnie zamurowało.
-Hmmm... I co ? Dalej kłamię ?-zapytał pewny wygranej.
-Nie ,ale jak ?-zapytałam nie dowierzając.
Dave zacisnął pięści i usta jakby za chwilę z nich miało wypłynąć coś czego nigdy ale to przenigdy nie powinnam się dowiedzieć.
-Bo widzisz ja...-zaczął.
-O oł...-powiedziałam z uśmiechem.
-Nic mnie już w moim życiu nie zdziwi.-powiedziałam z uśmiechem.
On nieoczekiwanie złapał moją rękę i wplótł w nią swoje palce...
-Bo widzisz...Pamiętasz co Ci wtedy napisałem ?-zapytał patrząc mi w oczy.
-Tak.-odparłam.-Napisałeś : I love you!'
-No właśnie...I jakby Ci to powiedzieć.
Za chwilę miałam usłyszeć wiadomość ,która odegrałaby wielkie znaczenie w moim życiu a siedziałam jakby nigdy nic ,wcale nie przejęta tylko szczęśliwa ,że w końcu dzieje się coś dobrego w moim życiu.
-Claudia ,Kocham Cię.-powiedział to tak ,że motyle w moim brzuchu odżyły na nowo.
Czekał na moją reakcję...
-Dave ,to nie będzie takie proste.-odparłam smutno mimo wszystko nie puszczając jego dłoni.
Zależało mi na nim ,na jego bliskości. Od dawna byłam w nim zakochana.W osobie ,której prawdopodobnie nigdy nie było dane mi spotkać.
-Ja Ciebie Też ,David.
Uśmiechnął się do mnie przytulając mnie mocno.
-Nie chcę jednak się jeszcze angażować...Jestem jak zepsuta zabawka ,która po mimo wszystko nie będzie dostatecznie kochać.
Uśmiechnął się do mnie. Widziałam w jego oczach wesołe ogniki.
-Nie ważne... Postaram się jak najlepiej się da Cię naprawić.
Uśmiechnęłam się do niego wstając z łóżka.
-Przestało padać.-oznajmiłam wesoło.
-Milk Shake City ?-zapytaliśmy razem.
-Jasne.

*Łapajcie foto Dave.
Jak myślicie co będzie dalej ?
Spodziewaliście się ? :D
Dzięki ,że jesteście i przepraszam ,że długo nie pisałam ale takie tam kryzysy... wybaczcie mi, Wasza Cla *
Next jutro ? :)
~Jeśli chodzi o Dave Days'a to część historii jest prawdą zaczerpniętą z mojego życia...
Więc tak : Dave Days odpisał mi na Twitter'ze i rzeczywiście napisał ,że mnie kocha...
Oczywiście byłam wtedy najszczęśliwszą laską na całym świecie i dalej czuję się szczęśliwa :D

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego