• Wpisów: 89
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin: 71 604 / 2419 dni
 
thebesttime
 
Marie.

Był to jeden z chłodniejszych poranków w Londynie.Jak to możliwe? Naprawdę nie wiem.Zawsze tu pada i jest zimno ale tym razem nie było śladu deszczu tylko wiał przerażający wiatr zrzucając ostatnie liście z parkowych drzew.
Ubrana w cienki szarawy płaszczyk, ciepły golf i leginsy oraz botki szłam niepewnie obmyślając wymianę zdań ,która miała niebawem nastąpić. Miałam go spotkać.
Właściwie to nie wiem dlaczego poprosił mnie o to spotkanie.Przecież nie tak dawno przekazał mi wyraźnie ,że nie jestem dla niego nikim ważnym.Twierdził ,że się zmienił ale niestety jak się okazało nic nie poszło ku lepszemu.
'London Cafe' przeczytałam wielki złoty szyld uśmiechając się smutno.
Tutaj wyznaczone miałam spotkanie.Nie wiedziała czego ode mnie chce ani tego co mi chce powiedzieć.Właściwie nie wiedziałam nawet tego dlaczego przystałam na jego prośbę i zgodziłam się na to spotkanie.

“Bo ciągle go kochasz?”


Szepnął głos w mojej głowie. -Bzdury.-powiedziałam trochę za głośno zwracając na siebie uwagę kilku przechodniów i niemal natychmiast oblałam się ognistym rumieńcem.
Gdy tylko przekroczyłam próg kawiarni uderzył mnie niesamowicie intensywny zapach kawy.
Od razu poczułam ogromne pragnienie i zamykając na chwilę oczy wciągnęłam go w płuca pragnąc nacieszyć swe zmysły.
Jak się okazało Zayn'a jeszcze nie było.
Spojrzałam ze smutkiem na zegarek. No tak byłam 15 minut przed czasem.
Skołowana zaczęłam bawić się beżową serwetką gdy tylko usadowiłam się przy stoliku.
-Co podać?-zapytała mnie kelnerka w eleganckim fartuszku i mysich włosach związanych niedbale w koński ogon.
-Nie jestem głodna ale nie pogardzę też i kawą.-odparłam z uśmiechem na ustach.
Blondynka jak się okazało Cassie podała mi menu z uśmiechem na ustach.
-Nie ,nie.-powiedziałam trochę ją niepokojąc.
-Co ty polecasz?-zapytałam odkładając kartę.
Dziewczyna zastanowiła się chwilę po czym szybko odparła.
-Latte.
Uśmiechnęłam się do niej wieszając brązową torebkę na oparciu krzesła.
-W takim razie poproszę ,latte.
Ze skinieniem głowy przyjęła zamówienie i szybko tanecznym ruchem ruszyła na zaplecze po chwili przynosząc mi świeżą kawę.
Podziękowałam jej przeglądając dzisiejszego 'The London Times',którego kupiłam niedawno za rogiem.
Nie było w nim zbyt ciekawych informacji.Już miałam odłożyć gazetę na bok gdy zobaczyłam interesujący nagłówek.

“Claudia i Dave Days razem?”


Patrzałam zszokowana na zdjęcia,które paparazzie najwyraźniej robili na lotnisku.
-Świetnie...Wszystko się rozpada.-warknęłam ze złości. Spojrzałam na zegarek.
4.30 p.m
-On już nie przyjdzie.-powiedziała kelnerka ze smutkiem.
-Przecież wiem.-odparłam płacąc za kawę i dając jej spory napiwek.
Uśmiechnęła się do mnie z wdzięcznością odprowadzając mnie wzrokiem.
-Głupia...Znów się łudziłam.


Niall.

-Zayn! Zayn!-wołałem przyjaciela.
-Gdzie on do cholery jest?-warknąłem próbując dobijać się do drzwi.
Dostałem od niego rozpaczliwy telefon z prośbą o pomoc.Nie mogłem go zignorować.Rozmawiając z nim stwierdziłem ,że jest totalnie wykończony i potrzebuje pomocy dlatego jak najszybciej rzuciłem wszystko pakując się w małą walizkę i ruszyłem mu na pomoc.
To wszystko przestawało być już zabawne.
Stałem pod jego domem dobre trzy godziny próbując zaglądnąć w okna ,które jak się mogłem domyślić były przyciemnione.
-Zaayn!-warknąłem wkurzony.
Zaczynałem się naprawdę martwić.
Postanowiłem wyłamać drzwi gdy na ulicy zaczęły zapalać się latarnie i w pobliżu zaczęły kręcić się jakieś typki.
-Wchodzę.-krzyknąłem wpadając na drzwi i pokonując ich opór łatwo.
W domu wszędzie pachniało odorem alkoholu.
Zauważyłem rozbite lustro i trochę krwi.
Naprawdę się przeraziłem gdy ujrzałem Zayn'a leżącego na kanapie.Jednocześnie poczułem ulgę ,że jednak nic mu się nie stało.Sprawdziłem jego puls i uspokoiłem się upewniając się ,że żyje.
Wszędzie obok niego leżały jakieś tabletki i strzykawki.Przyglądałem się temu zszokowany.
Puste butelki po alkoholu i papierosach ,końcówki skręconych jontów walające się po podłodze i jego ramię z zaschniętą krwią.
Byłem naprawdę przerażony.
Usiadłem na podłodze ogarniając cały ten syf...
-Niemożliwe...To kurwa nie może być prawda!-wydarłem się budząc przyjaciela, którego jak się okazało wcale nie znałem.
-Niall...-powiedział zachrypniętym głosem.
-Wyjaśnisz mi to? Co to jest,Zayn ?Co się z tobą dzieje?-zapytałem w geście rozpaczy rozkładając ręce.
Zayn machnął na to tylko ręką zwlekając się z kanapy i sycząc z bólu.
Szybko do niego podbiegłem pomagając mu wstać.
-Do łazienki.-powiedział niewyraźnym szeptem.
Spełniłem jego prośbę wlekąc go do łazienki co przy mojej posturze nie było czymś łatwym.
-Dziękuję.-powiedział gdy przytrzymywałem mu nad sedesem głowę i robiłem okład mokrym ręcznikiem.
-Zayn musimy porozmawiać.-powiedziałem wściekły i zmartwiony na przyjaciela.
-Dobrze ale to później...Teraz muszę iść spać.
Skinąłem głową na znak ,że rozumiem i powlekłem Malika do gościnnego pokoju.
Natychmiast zasnął.
Patrzałem na niego przerażony jakby za chwilę miał stracić oddech.
-Boże... co się z nim dzieje?-zapytałem ze smutkiem uchylając lekko drzwi i wracając do salonu.
________________________________________________

Noc spędziłem prawie nie mrużąc oczu.
Rozmyślałem o tym co się stało. Wiedziałem, że nie mogę go zostawić w takiej sytuacji. Musiałem mu pomóc.
Postanowiłem posprzątać cały dom bo wezwanie sprzątaczki mogłoby wywołać atak serca. Sam widok narkotyków powodował we mnie odruchy wymiotne...
Wyrzuciłem strzykawki do kosza i pozbyłem się tego cholernego zielonego świństwa.
Gdy salon już lśnił zająłem się przedpokojem i zbitym lustrem.Dokładnie sprzątnąłem też łazienkę wymieniając brudne ręczniki na czyste i robiąc pranie następnie zająłem się pokojem Malika w którym spędziłem ostatnią noc wymieniając pościel i robiąc dokładny przegląd wszystkiego.
Uspokojony znalazłem tylko 16 sztuk luster bez żadnego świństwa.
Dochodziła już 6 p.m. Zayn dalej spał. Ja natomiast byłem bardzo głodny.Nie jadłem nic od przyjazdu tutaj.
Nie chciałem zostawiać go samego w domu. Lodówka była kompletnie pusta. Postanowiłem więc zadzwonić do Tom'a aby zrobił zakupy w Tesco i dostarczył je do tego domu i także do ślusarza ,który wymieniłby zepsute drzwi.
Sam nie mogąc wytrzymać uczucia głodu zamówiłem wielką pizzę.
Posilony i bezpieczny oraz obładowany zakupami zacząłem szukać czegoś w internecie o narkotykach i jak z nimi walczyć.
Szukałem także przepisu na szybkie jedzenie by móc podać je Zayn'owi.
Nie spędziłem kilka chwil gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
-Marie?- krzyknąłem zszokowany.
-Niall do cholery powiedz mi co się tu dzieje.-powiedziała wbiegając do domu i patrząc w ekran laptopa.
-Co?!-wrzasnęła.
-Marie usiądź a wszystko Ci wytłumaczę-powiedziałem tłumiąc gniew i przeklinając w myślach to jak mogliśmy go tak wszyscy zostawić.
-Zayn jest uzależniony.

__________________________________________________________________________________________________

Dzięki ,że to czytacie ;D Dzisiaj dzień blogów więc postanowiłam zrobić dla was prezent i dodać rozdział. Wiem, że jest troszkę szokujący ale staram się być kreatywna i opierać się na mojej wyobraźni. Odnajduje w pisaniu siebie i to jest najważniejsze.
Mam nadzieję ,że się spodoba. :)
Był pisany na spontana ale chyba jest dobry. Tak mi się wydaje.
Moje opowiadanie to dramat.No wiem jestem bez uczuć tak ich wszystkich krzywdząc... ale najważniejsze jest to by było ciekawie więc :
CZYTAMY I OCENIAMY NAJLEPIEJ KOMENTUJĄC : D
Mam nadzieję ,że będziecie dla mnie krytyczni i ocenicie ten rozdział sprawiedliwie.

             by Cla. <3

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego