• Wpisów: 89
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin: 71 604 / 2419 dni
 
thebesttime
 
Nesta.
-Może  to niezbyt dobry pomysł ?-szepnęłam do Liam’a gdy staliśmy przed jego domem tuż przy werandzie.
Chłopak spojrzał na mnie ze smutkiem uśmiechając się na przekór sobie.
-Jeśli nie chcesz…-powiedział idąc w stronę samochodu.
Mimowolnie przygryzłam wargi biegnąc za nim.
-Nie ,nie.-powiedziałam stanowczo. –Nie możemy przecież tak po prostu sobie odejść…Przecież im obiecaliśmy.-odparłam ciągnąc Liam’a z powrotem w stronę domu.
Czułam jak z każdym krokiem coraz bardziej zasycha mi w ustach.
Bałam się ,ogromnie się bałam ale nie chciałam zawieść Liam’a a co dopiero jego rodziców.
Musiałam przezwyciężyć strach spotkania i wywrzeć na nich pozytywne wrażenie.
-Gotowa ?-zapytał mój ukochany z uśmiechem na ustach.
Skinęłam tylko głową biorąc głęboki oddech i ruszyłam przed siebie przekraczając próg domu.
Uderzył mnie zapach goździków i świeżo pieczonego ciasta.
Czysta ,lśniąca ,świeżo wypastowana podłoga ,mnóstwo kwiatów i wielka szafa to pierwsze co rzuciło mi się w oczy. Nawet sprawiło to ,że na chwilę zapomniałam o strachu.
Może to dlatego ,że poczułam atmosferę domu ,prawdziwego domu.
-Maaamo ! Tatooo! –krzyknął Liam pomagając zdjąć mi mój płaszczyk.
Ja jednak uniemożliwiałam mu to patrząc się przed siebie.
-Nie bój się… -szepnął mi do ucha ponawiając próbę zdjęcia ze mnie odzieży tym razem oddałam mu odzienie bez oporu.
-Ooo.! Jesteście! –krzyknęła kobieta wyłaniająca się zza rogu korytarza. – Jak miło Was widzieć.-powiedziała ze szczerym uśmiechem na ustach.
Poczułam ,że robi mi się słabo i natychmiast przytrzymałam się ramienia Liam’a aby nie upaść.
To jednak nie uszło uwadze jego mamy.
-Wszystko w porządku? –zapytał mnie zaniepokojony Liam.
Kiwnęłam tylko głową dalej trzymając się jego ręki.
-Na litość boską ! Liam ,nie widzisz ,że dziewczyna wygląda blado ? Bierz ją na ręce i zanieś do salonu na pewno jest zmęczona.
Już chciałam zaprotestować ale przyszła teściowa posłała mi troskliwy uśmiech i szepnęła : To dla twojego dobra.
Liam’a wysłała po drewno do kominka a mi wręczyła parę kapci i poduszkę pod pulsującą głowę.
Uspokojona już siedziałam czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Poczułam smutek wiedząc ,że wszystkich zawiodłam…
Poczułam jak na moje policzki spływają rumieńce wstydu. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię… Pierwsze spotkanie jest zawsze najważniejsze a ja zawaliłam sprawę całkowicie…
-Chciałam przeprosić Panią za kłopoty…-powiedziałam ze smutkiem spuszczając wzrok na podłogę gdy mama Liam’a wręczyła mi kubek gorącej herbaty.
-Dziękuję…-wyszeptałam cicho upijając łyk. Napój smakował wyśmienicie. Wyczułam w nim imbir ,trochę goździków i zioło ,którego nie znałam.
-Jakie kłopoty ,dziecko ?-zapytała mnie z troską. –Na razie do tego domu przynosisz tylko szczęście.-odparła siadając obok mnie na kanapie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę ,że tu przyjechałaś i przyprowadziłaś nam Liam’a. –powiedziała uśmiechając się. Mówiła szczerze. Zachowywała się tak jak moja własna mama, osoba ,której mogę wszystko powiedzieć i która wiedziała o mnie absolutnie wszystko…
-Nie bywa tu zbyt często ,niestety. –powiedziała zmieniając wyraz twarzy na zmartwiony.
Uśmiechnęłam się ,czując się już swobodnie i upiłam kolejny łyk napoju.
-Postaram się to zmienić ,obiecuję. –powiedziałam obserwując kolejną zmianę na twarzy kobiety.
-Dziękuję Ci ,dziecko.-powiedziała ściskając mnie przyjaźnie za rękę. –Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Następnie mnie przeprosiła zostawiając na szmaragdowej kanapie z kubkiem prawie wypitej już herbaty w ręku i odeszła do kuchni aby przygotować resztę posiłku ,które najprawdopodobniej zakłóciło nasze wtargnięcie.
Znów wyczuwając poczucie winy i kończąc napój ruszyłam w stronę drzwi ,w których znikła kobieta pukając w nie lekko a następnie niepewnie je uchylając.
-Można ?-zapytałam widząc ją z pośpiechem siekającą warzywa.
-Och! Ness ,taak. Proszę…-odparła troszkę przerażona. Więc wymieniamy się rolami? Zapytałam sama siebie w myśli uśmiechając się nieśmiało.
-Pomogę.-powiedziałam biorąc od kobiety nóż ,która z ulgą na twarzy otarła pot z czoła i zajęła się przygotowywaniem ciasta.
-Dziękuję.-powiedziała gdy kończyłam siekać ogórki wsypując je do salaterki. –Sama nie dałabym rady. –dodała uśmiechając się z wdzięcznością.
-Nie ma za co.-powiedziałam odwzajemniając uśmiech.-To nasza wina ,że wpadliśmy za wcześnie. Właściwie to mówiłam Liam’owi abyśmy poczekali ale uparł się ,że się Pani ucieszy.-powiedziałam zamyślając się na chwilę.
-Miał rację. Zastanawia mnie jednak gdzie ten łobuz jest…-powiedziała zaczynając nucić nieznaną mi melodię.
-Pięknie… Co to ?-zapytałam przyglądając się kobiecie z podziwem.
-Och…To…-odparła czerwieniąc się na twarzy. –To taka kołysanka. Śpiewałam ją zawsze Liam’owi gdy był mały.-powiedziała wycierając w ścierkę ręce.
-Naprawdę pięknie.-powtórzyłam moją opinie. –Już wiem po kim Liam odziedziczył talent.-dodałam kończąc sałatkę.
Dalsze rozmowy przeszły na temat dzieciństwa Liam’a ,dowiedziałam się wielu śmiesznych ale także i przerażających rzeczy. Uświadomiłam sobie co przeżywała jego mama gdy jej największy skarb –ukochane dziecko walczyło o życie. W oku zakręciła mi się łza i to samo zauważyłam u Karen.
-Niech Pani nie płaczę…-powiedziałam także zaczynając beczeć.
Machnęła tylko ręką ocierając szybko łzy. Podeszłam do niej niewiele się zastanawiając i mocno przytulając ją do siebie.
-Już dobrze…-wyszeptałam będąc nadal w uścisku.-Nic mu nie grozi obiecuję ,że będę się nim opiekować.-powiedziałam uśmiechając się.
-Proszę Pani…-próbowałam zatamować jej łzy.-Ma Pani najlepszego syna na całym świecie. Mądry ,zdolny ,odważny i wciąż pamiętający kim jest.
Przerwała mi patrząc mi prosto w oczy.
-I ma taką wspaniałą dziewczynę jak ty.-dodała uśmiechając się przyjaźnie. –Mój mi Karen –Dziecko.


Tato Liam’a także okazał się wspaniałym człowiekiem.
Poprawiał mnie za każdym razem gdy użyłam sformułowania „Proszę Pana…”
-Mój mi Geoff. To nie jest naprawdę trudne imię ,dziecko.
Za każdym razem oblewałam się rumieńcem co chyba mi się podobało bo posyłał mi wesołe spojrzenia. Dziwne było to ,że w obcym domu tak szybko poczułam się jak u siebie.
Byłam sobą ,tak jak przy Liam’ie i czułam się naprawdę wspaniale.
Zjedliśmy kolację ,która była naprawdę przepyszna i ulotniliśmy się idąc na górę.
-Jak wrażenia ?-zapytał mnie Liam naprawdę szczęśliwy.
Uśmiechnęłam się szeroko wskakując mu na barana.
-Lepiej być nie mogło.
 

________________________________________________

Okey ,Kochani! Możecie się na mnie złościć ,krzyczeć ,możecie mnie nawet nabić ale ja nic nie mogę na to poradzić ,że nie mam na nic czasu.
Przepraszam ,że ostatni rozdział był dodany 2 tygodnie temu ale :
a) szkoła = kartkówki ,sprawdziany... i totalny odpał nie daję rady... w sumie to 3 klasa gim a zależy mi na dobrym LO.
b) zajęcia pozalekcyjne = sql music ,Empik itp.
No to tyle z powiadomień. Następny rozdział postaram się dodać wcześniej jeśli sytuacja mi na to pozwoli : )
A teraz musicie zadowolić się tym nędznym czymś + mój tt i filmikiem na poprawę humoru :)
Piszcie komentarze i oceniajcie. Cla xX

*music is my life ܤ*
@Claudia1D_PL  - My tt.


*Hi ,Polish Fan !*


+ @davedays
  -Gangnam Style ;D

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego