• Wpisów: 89
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin: 70 090 / 2368 dni
 
thebesttime
 
*4 miesiące później*

Cla.

To był słoneczny poranek. Jak na dzień w Londynie ,dość niespotykany widok.Obudziłam się zastając w kuchni małą żółtą kartkę z wiadomością napisaną tak dobrze znanym mi pismem.

“Muszę coś załatwić w studiu nagrań, wrócę dopiero wieczorem...Przepraszam ,Dave :c”


Westchnęłam ciężko natychmiast tracąc humor.
-Zapowiada się piękny samotny dzień...
Zjadłam śniadanie i postanowiłam wziąć prysznic gdy do drzwi mojego apartamentu ktoś zadzwonił.
Lekko zdziwiona szybko podbiegłam do drzwi i natychmiast je otworzyłam.
Moim oczom ukazał się najbardziej dziwny widok jaki tylko można sobie wyobrazić.
-Hey.-powiedział nieśmiało obiekt swym głębokim głosem.
-Haaarry ? Co ty tu robisz ?-zapytałam nie wierząc do końca w to co widzę.
Uśmiechnął się nieśmiało. Dopiero potem zobaczyłam ,że nie jest sam. Za jego plecami ukrywała się jego nowa dziewczyna -Nicole.
Przyjęłam pozycje bojową.
Nie wiem co wtedy czułam...Jakieś mieszane uczucia .Gniew ,zazdrość ,ból...Nie mam pojęcia.
A tu przede mną stała właśnie jedna z najbardziej puszczalskich lasek z Las Vegas z moim eks.
Normalnie nie powinno mnie to ruszać ale mam sentyment do ludzi i poczułam, że mnie mdli.
Później pojawiły się inne myśli...Po cholerę oni do mnie przyszli ? Jak się okazało nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
-Mamy dla Ciebie zaproszenie.-Powiedziała Nicole swym soczystym głosem aż przeszły mnie ciarki.
-Jakie zaproszenie ?-zapytałam zniecierpliwiona ,nie ukrywając ,że pragnę aby jak najszybciej sobie poszli.
-Możemy wejść ?-odezwał się cicho Harry.
Skinęłam twierdząco głową.
Wtedy ukazała się cała wielkość Nicole Kardiz.
Wielkie piersi ,usta powiększane botoksem ,ponętne ciało ,czarne włosy do ramion i wielka ilość tapety na sztucznej mordce. Całość dopełniały kozaczki do ud i panterka.
Nie miałam pojęcia co Harry w niej widzi.
-Chcemy Cię serdecznie zaprosić na nasze zaręczyny.
Dalszy rozwój wypadków potoczył się bardzo szybko.
Próbowałam nie zemdleć i opanować ból w klatce piersiowej gdy pojawiły się wspomnienia wspólnie przeżyte z Harrym.Później napłynęła do mnie fala mdłości gdy wyobrażałam sobie jak ta żmija wpycha mu do ust swój język. Następnie wyobraziłam sobie ich dzieci ,ślub i zaręczyny. Nie ,to nie możliwe... Nie wyobrażałam sobie tego jak w tym wszystkim uczestniczę i uśmiecham się sztucznie życząc im szczęścia.
-Dziękuję bardzo.-powiedziałam z wymuszonym uśmiechem ,bo stwierdziłam ,że ta cisza trwa zdecydowanie zbyt długo.
Harry jeszcze bardziej spuścił wzrok. A Nicole uśmiechała się wrednie.
-Mamy nadzieję ,że przyjdziesz z Dave'em.
-Tak ,na pewno się ucieszy.-odparłam nie wierząc w to jak dobrze potrafię kłamać.
Potem chwilę się pokręcili ,rozmowa się nie kleiła i poszli szybciej niż przyszli.
Nie zastanawiając się długo cisnęłam zaproszenie na blat kuchenny i pobiegłam czym prędzej do łazienki. Moje wspomnienia odżyły.
To było nie sprawiedliwe. Miał czelność jeszcze tu przychodzić. Wtedy kiedy już myślałam ,że jest naprawdę dobrze. Uspokój się. Każdy ma prawo ułożyć sobie życie. Jesteś z chłopakiem ,z którym jesteś szczęśliwa i wiesz ,że Cię nie skrzywdzi...
Mechanicznie wykonałam wszystkie czynności i rzuciłam się na łóżko zachodząc się od płaczu.
Nie wiem ile hektolitrów łez wylałam ,wiem tylko ,że ktoś coś do mnie mówił ale nie wiem kto i czego ode mnie chciał.

Nesta.

-Boże ! Boże!-krzyczał Dave gdy tylko dotarłam do apartamentu Cla.
Przez telefon ni jak mogłam się z nim porozumieć więc stwierdziłam ,że jak najszybciej muszę przyjechać.
Siedział na ziemi obok jej łóżka i płakał.
Pierwszy raz widziałam jakiegokolwiek chłopaka w takim stanie.
-Co się stało?! -krzyknęłam przerażona upuszczając na podłogę torebkę i natychmiast podbiegając do Cla.
Wyglądała przerażająco. Była cała biała i miała słaby puls. Była wycieńczona. Spojrzałam na sińce pod oczami i wszystko zrozumiałam.
-U niej też byli...-powiedziałam rozwścieczona.
-Kto ?-powiedział Dave.
-Harry z Nicole.-odpowiedziałam zniesmaczona dzwoniąc po lekarza ,który dotarł do nas w pięć minut. Jak się okazało ten czas pomógł Dav się uspokoić.
Siedział  z oczami wlepionymi w Cla przyglądając się temu co robi lekarz.
-Będzie wszystko w porządku.-odparł lekarz.-Jest strasznie zmęczona i raczej zapowiada się na mocne przeziębienie.
Później spojrzał krytycznie na Dave i powiedział kręcąc z niesmakiem głową.
-To nie do pomyślenia ,żeby kobieta płakała przez mężczyznę.
Devi otworzył w proteście szeroko usta po czym jak najprędzej je zamknął.
Nie miał po prostu siły się kłócić.
-Dziękujemy Panu bardzo.-powiedziałam z wdzięcznością odprowadzając lekarza do drzwi.
-Uważajcie na nią bo dziewczyna się zmarnuje. -rzekł grzecznie dodając "DO WIDZENIA".
Uśmiechnęłam się smutno i pobiegłam czym prędzej do łóżka Cla ,która już pomału dochodziła do siebie.
PS. *ZABIJCIE MNIE JAK CHCECIE*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego